Policja: Jesteśmy pewni, że mamy tego, który strzelał
Po pierwszym komunikacie policji o zatrzymaniu podejrzanego pojawiły się wątpliwości co do tego, czy aby na pewno chodzi o osobę, która miała oddać w poniedziałek (15 czerwca) strzały do 44-letniego Roberta K., rozpoznawalnego rosyjskiego artysty posługującego się pseudonimem Simon Skrepetski. W policyjnej informacji znalazło się bowiem stwierdzenie "mężczyzna podejrzewany o udział w zabójstwie", co mogło sugerować na przykład rolę osoby pomagającej w dokonaniu zbrodni.
Jesteśmy pewni, po pracy kryminalnych, że zatrzymaliśmy osobę, która faktycznie odpowiada za zabójstwo 44-letniego obywatela Rosji. Od początku wiedzieliśmy, że strzelec był jeden. Że to był mężczyzna, który podszedł do 44-letniego obywatela Rosji, oddał kilka strzałów i oddalił się pieszo w nieznanym kierunku
- podkreśla podinsp. Andrzej Fijołek.
To mężczyzna, który naszym zdaniem nie odpowiada za pomocnictwo, jakąś próbę pomocy innym osobom, ale za dokonanie zabójstwa obywatela Rosji
- uzupełnia przedstawiciel policji.
I dodaje, że funkcjonariusze będą teraz ustalać, czy ktoś pomagał podejrzanemu w dokonaniu zbrodni.
Choć na ten moment wszystko wskazuje na to, że podejrzany raczej działał sam w celu wykonania tego zamachu
- zaznacza podinsp. Andrzej Fijołek.
Pomogli mieszkańcy Białej Podlaskiej
Przedstawiciel policji podkreśla, że mundurowym w namierzeniu podejrzanego bardzo pomogły nagrania przekazane przez mieszkańców i zeznania świadków.
Nie ma skutecznej policji bez wsparcia mieszkańców. Takie wsparcie uzyskaliśmy. Apelowaliśmy o dobrą współpracę z mieszkańcami, przekazywanie nagrań z kamerek i rejestratorów, przekazywanie wszystkich informacji, nawet anonimowo. Otrzymaliśmy wiele nagrań. Było to bardzo ważnym elementem, który pozwolił policjantom ustalić personalia tego mężczyzny, a potem ustalić, gdzie przebywa. To już było możliwe dzięki pracy operacyjnej, typowo dochodzeniowo-śledczej
- zaznacza rzecznik komendanta wojewódzkiego policji.
Wiedzieli, że jest niebezpieczny. Do akcji wkroczyli kontrterroryści
Zatrzymania dokonano w hostelu pracowniczym w Piastowie pod Warszawą.
Wspomniane ustalenia doprowadziły nas do jednego z hosteli pod Warszawą. W czwartek rano kontrterroryści dokonali zatrzymania tego mężczyzny. Trwają z nim obecnie czynności na miejscu. Zatrzymania dokonano przy pełnym zaskoczeniu tego mężczyzny. Przebywał w hostelu, gdzie znajdowały się inne osoby. Musieliśmy powziąć odpowiednie środki ostrożności, by nikomu nic się nie stało. A wiedzieliśmy, że mężczyzna jest niebezpieczny, bo przecież dokonał zabójstwa przy użyciu broni palnej. Nie wiedzieliśmy, czy przy sobie tę broń jeszcze ma lub inny niebezpieczny przedmiot. Sprawcy oczywiście nie udało się uciec. Pomimo, że niewątpliwie bardzo by chciał...
- opisuje podinsp. Andrzej Fijołek.
Trwają poszukiwania narzędzia zbrodni, czyli broni, z której oddano do 44-latka śmiertelne strzały w Białej Podlaskiej. Wiadomo, że na miejscu zdarzenia znaleziono pocisk kalibru 9 mm LUGER GEC oraz łuski.
Zabezpieczyliśmy również samochód. Natomiast z naszych ustaleń wynika, że mężczyzna podszedł do ofiary, oddał kilka strzałów, oddalił się pieszo. W którymś momencie wsiadł do samochodu. Jest zbyt wcześnie, by mówić o szczegółach
- podał przedstawiciel policji.
Ma gruzińskie dokumenty. Ale czy to prawdziwe dane?
Jakiej narodowości jest podejrzany o zastrzelenie rosyjskiego artysty? Wiadomo, że posługiwał się dokumentami wystawionymi na 36-letniego obywatela Gruzji.
Jego tożsamość cały czas weryfikujemy. Natomiast najprawdopodobniej rzeczywiście jest to obywatel Gruzji
- zaznacza podinsp. Andrzej Fijołek.
Z dotychczas zebranych dowodów wynika, że mężczyzna ten najprawdopodobniej przebywał wcześniej na terenie Polski, później opuszczał nasz kraj, a następnie znowu wracał.
Na czwartkowej konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński przyznał, że zatrzymany podejrzany może mieć na koncie liczne przestępstwa, w tym popełnione w 2022 roku, i mógł być powiązany z grupą przestępczą.
Będziemy ustalać kiedy i gdzie dokonywał przestępstw. Bo najprawdopodobniej do takich przestępstw doszło wcześniej. Jest jednak zbyt wcześnie, by powiedzieć więcej
- mówi przedstawiciel policji.
Białorusini zostali zatrzymani, a potem zwolnieni
Niedługo po rozpoczęciu działań związanych z wyjaśnianiem sprawy morderstwa Roberta K., policjani dokonali w Białej Podlaskiej zatrzymania kilku osób. Później informowano, że zatrzymani zostali Białorusini.
To były osoby, które na tamtą chwilę, według naszych ustaleń, mogły mieć związek z tą sprawą. Ich zachowanie, m.in.: szybkie odjeżdżanie z miejsca i dojechanie pod konsulat białoruski w Białej Podlaskiej... Te osoby faktycznie zatrzymano, wykonywano z nimi czynności, ustalano, czy mają związek ze sprawą. I związek ten na tę chwilę wykluczyliśmy. Zostali zwolnieni. Tak jak wcześniej jeszcze jeden mężczyzna, który był zatrzymany do tej sprawy i zwolniony
- informuje rzecznik komendanta wojewódzkiego policji.
Co dalej?
W czwartek poinformowano o tym, że śledztwo od Prokuratury Okręgowej w Lublinie przejmuje Prokuratura Krajowa. Po zakończeniu czynności przeprowadzanych na miejscu zatrzymania, podejrzany zostanie przetransportowany do Lublina. Tu usłyszy zarzuty. Rzecznik komendanta wojewódzkiego policji już teraz zapowiada, że do sądu zostanie złożony wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny.
W Kodeksie karnym zabójstwo zagrożone jest karą od dziesięciu lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.