Najpierw sołtys Ryszard Stoma powiedział, że chciałby wyjaśnienia wyjątkowej sytuacji, która wydarzyła się na ul. Warszawskiej w Małaszewiczach Dużych (duża wieś przy drodze krajowej nr 2, liczy ok. 480 mieszkańców).
- Mam nietypową sprawę, którą trzeba wyjaśnić. Wczoraj na ulicy leżał kot potrącony przez samochód. Osoba, która go zobaczyła, zniosła zwierzę na pobocze i przyjechała do mnie, dopytywała się, co ma zrobić w tym przypadku. Znalazłem uchwałę o całodobowej pomocy weterynaryjnej z udziałem lekarza weterynarii w Terespolu. Pojawił się problem, czy kota tam zawieźć, czy czekać aż do rana na pomoc. W uchwale nie było podanego telefonu do lekarza weterynarii. Nie mam też telefonu do wójta. Panuje wścieklizna i nadal pewnie leży już nieżywy kot. Jak mam się dotykać do niego? – dopytywał się sołtys Ryszard Stoma.
Przewodniczący Rady Gminy Łukasz Dragun odpowiedział przedstawicielowi Małaszewicz Dużych, że to pytanie będzie zaprotokołowane i zostanie skierowane do nieobecnego podczas obrad wójta.
- Mieszkaniec nie powinien dotykać kota, który nie jest jego. Teoretycznie numer telefonu służbowego wójta powinien być udostępniony – dodał Łukasz Dragun.
Odcięci od szansy na zastrzyk
Zabierająca następnie głos sąsiadka sołtysa, Monika Ratajczyk, podkreśliła, że "ludzie mają gorzej od psów", bo nie obejmuje ich opieka całodobowa.
Uskarżała się ona na brak porozumienia terespolskiej gminy z Wojewódzką Stacją Pogotowia Ratunkowego, co - według niej - uniemożliwia mieszkańcom gm. Terespol korzystania z usług pogotowia w weekendy.
- Chodzi mi głównie o zrobienie zastrzyków. Kiedy nie ma się znajomej pielęgniarki, niestety, wtedy trzeba się udać do Białej Podlaskiej i godzinami z małym dzieckiem lub starszą osobą czekać w kolejce w szpitalu. Jest to przerażające. Mamy całodobową opiekę dla zwierząt, a dla ludzi nie ma takiej opieki! – narzekała mieszkanka Małaszewicz Dużych.
Podkreśliła, że w Kobylanach zbudowano piękny budynek przychodni, lecz, według niej, nie ma ani lekarza, ani pielęgniarki, która by mogła wykonać zastrzyk.
- Temat jest ważny. Potrzeba porozumienia z pogotowiem lub utworzenia gabinetu w naszej przychodni i zatrudnienia lekarza lub choćby pielęgniarki - mówiła.
Radny Gabriel Gryciuk podkreślił, że rada wiele razy podejmowała temat braku dostępu w weekendy do pogotowia.
- Co roku zgłaszamy, że trzeba zrobić to w budynku przychodni, która jest wykorzystywana w innych celach, lub utworzyć mobilny punkt. Oczekiwałbym od pana wójta, abyśmy wspólnie z Terespolem mogli korzystać ze stacji pogotowia – mówił Gabriel Gryciuk.
Poparł go przewodniczący Łukasz Dragun, który wskazał na możliwość wykorzystania gminnego samochodu w soboty i niedziele na przewożenie zatrudnionej wtedy pielęgniarki, która by dojeżdżała do pacjentów wymagających m.in. zastrzyków.
- Temat zapisałem. Wójt powinien odpowiedzieć pani na to zgłoszenie – miał nadzieję przewodniczący.
Zagrzybiona świetlica w cenie bez promocji
Korzystająca z rzadkiej w innych gminach swobody wypowiedzi w wolnych wnioskach sesji gminnego samorządu Monika Ratajczyk z Małaszewicz nie szczędziła też krytyki w sprawie opłat za zaniedbane świetlice oraz w kwestii awarii kanalizacji podczas deszczów w Małaszewiczach Dużych.
- Ceny wynajmu świetlic są bardzo duże, a nasza jest w stanie opłakanym. Grzyb na ścianie pokoju roboczego oraz pęknięte i brudne ściany świetlicy. Tam są przygotowywane posiłki. Gdyby wpadł sanepid, wtedy byłby kłopot – Małaszewiczanka nie ukrywała złej sytuacji.
Przewodniczący rady stwierdził, że po wybudowaniu Gminnego Centrum Kultury nie będzie zainteresowania Urzędu Gminy zadbaniem o świetlice. Zauważył, że obecnie zaporowe ceny wynajmu, odstraszające od korzystania ze świetlic, mogą być w przyszłości w kompetencji rady.
- Postaram się i będę tupać do wójta, aby był remont świetlicy. Nie odpuszczę! Jesteśmy traktowani po macoszemu. W Kobylanach zamawiane są telebimy i sadzone drzewka za grube pieniądze, a u nas chłopak organizujący chrzciny płaci za wynajem świetlicy i jest przerażony stanem budynku i naczyń – wyjawiła Monika Ratajczyk.
Na awarię wyciąganie wiadrem szamba?
- Kiedy jest nasilenie deszczu, wtedy blokują się pompy odpowiedzialne za wypompowywanie wody. Nie można wówczas włączyć zmywarki i się wykąpać. Radzono mi, abym wiadrem wyciągała szambo! Gdzie mam wylewać nieczystości – do sąsiada sołtysa, czy nosić do lasu?! – mówiła oburzona mieszkanka gminy i żałowała, że na sesji nie ma wójta.
Przewodniczący zaznaczył, że już przygotowano jakieś zmiany co do kanalizacji, ale zabrakło pieniędzy. Problemy narastają po przyłączeniu do niej gminy Zalesie. Jak nie stać nas na naprawę, to trzeba odłączyć Zalesie – Łukasz Dragun wskazał na możliwe rozwiązanie.
Już kilka dni po sesji, na nasze pytanie o opiekę weterynaryjną dotyczącą gminy, wójt Krzysztof Iwaniuk opowiedział tylko zdawkowo, że lekarz weterynarii pracuje... normalnie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.