Młodszy aspirant Grzegorz Żelazowski, pełniący służbę w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej w Białej Podlaskiej, w sierpniu 2025 roku zarejestrował się jako potencjalny dawca w bazie Fundacja DKMS. Jak podkreśla, była to świadoma decyzja. - Warto się rejestrować, bo można komuś uratować życie, a nas to nic nie kosztuje - mówi strażak.
Rejestracja wymagała wypełnienia szczegółowej ankiety medycznej dotyczącej przebytych chorób, przyjmowanych leków i ogólnego stanu zdrowia. Dawca musi być w bardzo dobrej kondycji i nie mieć przeciwwskazań medycznych.
Już w październiku nadeszła informacja o zgodności genetycznej z potencjalną biorczynią, około 50-letnią kobietą z USA, zmagającą się z nowotworem krwi. Dla niej była to nadzieja na powrót do zdrowia. Dla strażaka - początek kolejnego etapu misji.
Badania i kwalifikacja
W kolejnych tygodniach druh przeszedł szczegółowe badania. Najpierw w Białej Podlaskiej, następnie w Warszawie. Procedury miały potwierdzić, że pobranie komórek będzie w pełni bezpieczne zarówno dla dawcy, jak i dla biorcy. Ostatecznie do pobrania doszło 16 lutego w klinice DKMS w stolicy.
Jak wygląda pobranie?
Wbrew obiegowym opiniom, w większości przypadków nie pobiera się szpiku bezpośrednio z kości. Zastosowana metoda to tzw. afereza, czyli pobranie krwiotwórczych komórek macierzystych z krwi obwodowej.
Na cztery dni przed zabiegiem strażak przyjmował zastrzyki z czynnikiem wzrostu G-CSF, który pobudza szpik kostny do intensywniejszej produkcji komórek krwi. Samo pobranie trwało około trzech godzin i przypominało oddawanie krwi. Krew była pobierana do specjalnego separatora, w którym wyodrębniano komórki macierzyste, a pozostałe składniki wracały do organizmu dawcy w obiegu zamkniętym. Łącznie przetoczono około 13 litrów krwi. Po zakończeniu procedury strażak mógł wrócić do domu.
Bohater także poza służbą
Funkcjonariusze Państwowej Straży Pożarnej każdego dnia ryzykują zdrowie i życie, niosąc pomoc potrzebującym. Tym razem jednak ratunek przyszedł w zupełnie innej formie. Bez munduru bojowego i bez wozu strażackiego.
Decyzja o rejestracji w bazie dawców, gotowość do przejścia badań i oddania komórek macierzystych to akt odwagi i solidarności z osobą, której dawca często nigdy nie pozna. To cicha, ale niezwykle realna forma ratowania życia.
Historia strażaka z Białej Podlaskiej pokazuje, że bohaterem można być nie tylko podczas akcji ratowniczej. Czasem wystarczy jedna decyzja, która dla kogoś na drugim końcu świata oznacza drugą szansę.
Bo każdy z nas może kiedyś potrzebować takiej pomocy.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.