Reklama

Reklama

Poznaj "Bengala", "Mundka", "Ruskiego" i "Bąchowa"

Opublikowano: 18 stycznia 2021 19:48
Autor: Mateusz Połynka

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport Maciej Biegajło jest żywą legendą bialskiej piłki nożnej. W barwach AZS-u AWF oraz Podlasia rozegrał 315 meczów. Był ostoją defensywy.

Reklama

Kim chciałeś zostać w dzieciństwie?

- Dobrym człowiekiem. Nie było parcia na piłkę, chociaż tata Janusz był kierownikiem sekcji przy AZS-ie Biała Podlaska. Wówczas trenerem był Jan Złomańczuk, a zawodnikami byli; Tadeusz Łapa, Henryk Grodecki, Zbigniew Bartnik. Parę razy zabrał mnie na mecze. Pamiętam wyjazd na spotkanie wraz z noclegiem do Radomia. Wcześniej tata był przy Podlasiu. Czy chciałem być strażakiem, policjantem? Nie myślałem o tym.

 

Jak to się stało, że trafiłeś do piłki?

- Było to dawno temu. Spotykaliśmy się na podwórku i główną atrakcją było uganianie się za piłką. W moich latach dzieciństwa święciliśmy największe sukcesy reprezentacji Polski. Każdy chciał naśladować swoich idoli.

 

W jaki sposób trafiłeś do klubu?

- Na pierwsze zajęcia zawiózł mnie tata. Trenerem był Henryk Grodecki. Miałem dziewięć lat i od razu pojechałem na obóz do Białki Parczewskiej. Oczywiście pod namioty. Brałem udział w turniejach podwórkowych. Wtedy zespoły młodzieżowe w AZS-ie zaczęli tworzyć właśnie Grodecki i Bartnik.

 

Więcej już we wtorek we Wspólnocie oraz na www.eprasa.pl

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.