To jego żona, pani Barbara, zobaczyła ogromną łunę pożaru, kiedy około północy poszła zobaczyć, jak śpią córki. Zaledwie 10 metrów od domu szalał ogień, który trawił budynki.
Kpt. Konrad Bojarczuk, oficer dyżurny Komendy Miejskiej PSP w Białej Podlaskiej, relacjonuje, że powiadomienie o pożarze w Rokitnie wpłynęło dwie minuty po północy z niedzieli na poniedziałek. Płonęły stodoła, garaż i szopa w zwartej zabudowie, budynki były połączone szczytami.
- Do akcji gaśniczej pojechało siedem zastępów z 31 strażakami. Od razu podano cztery prądy wody na płonące obiekty oraz dwa na zagrożone budynki, m.in. dom – relacjonuje kapitan. Dodaje, że przybyli tam ludzie zdołali odciągnąć od ognia jeden ciągnik oraz kilka innych maszyn. Uratowano mienie szacowane na ok. 100 tys. zł.
Akcja gaśnicza trwała pięć i pół godziny. Niestety, doszczętnie spłonęły stodoła, szopa i garaż z trzema samochodami oraz dwiema przyczepami i motocyklem. Spaliło się ok. 80 ton zboża – wylicza kap. Bojarczuk. Rogoźniccy stracili majątek wart ok. 400 tys. zł. Do tej pory przyczyna pożaru nie jest znana.
Na miejsce pożaru przybyły dwa samochody policyjne. Podkom. Barbara Salczyńska-Pyrchla, oficer prasowy bialskiej policji, poinformowała nas, że obecnie policjanci wyjaśniają wszelkie okoliczności tego zdarzenia. Ustalają również, co było bezpośrednią przyczyną pożaru.
(…)
Więcej w elektronicznym (CZYTAJ TUTAJ) i papierowym wydaniu Wspólnoty (dostępnym w punktach sprzedaży).