Schronisko dla kotów już raz miało przerwę w działalności, potem powróciło. Teraz jest inaczej. To nie przejściowe trudności, jak sądzili niektórzy. To koniec Fundacji, która uratowała setki poniewieranych istot.
Taka wiadomość poruszyła część mieszkańców, którzy komentowali sprawę w mediach społecznościowych.
Naprawdę przykre i zastanawiające, że w naszym mieście zabrakło systemowego wsparcia dla takiej działalności. Bo pomaganie zwierzętom to nie fanaberia ani hobby - to ogrom pracy i odpowiedzialności. Szkoda, że często doceniamy to dopiero wtedy, kiedy takiej pomocy zaczyna brakować
- to tylko fragment jednego z komentarzy w takim tonie, których w internecie było znacznie więcej.
Rozmowa z Izabelą Kunicką z Fundacji Dom Belli
Dlaczego zapadła decyzja o likwidacji Fundacji Dom Belli? Co przeważyło?
To była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu. Przez lata robiłam wszystko, aby ratować bezdomne i chore koty, często kosztem własnego życia prywatnego i finansów. Niestety z czasem okazało się, że prowadzenie fundacji w obecnych realiach stało się po prostu niemożliwe. Przeważyły przede wszystkim kwestie finansowe oraz ogrom odpowiedzialności, który spoczywał na jednej osobie. Były też dwa różne podejścia do prowadzenia miejsca dla kotów – z jednej strony oczekiwania, aby przyjmować każde zgłoszone zwierzę, z drugiej świadomość, że bez odpowiednich środków i zaplecza nie da się pomagać skutecznie i odpowiedzialnie. Doszłam do momentu, w którym musiałam wybrać między dalszą walką ponad siły a zakończeniem działalności fundacji. Wybrałam odpowiedzialność.
Jak wyglądała współpraca z mieszkańcami i instytucjami?
Przez lata spotkałam wielu wspaniałych ludzi. Mieszkańcy wielokrotnie udowadniali, że los zwierząt nie jest im obojętny – adoptowali koty, przekazywali karmę, wspierali zbiórki i pomagali jako wolontariusze. Za to jestem ogromnie wdzięczna. Jeśli chodzi o instytucje, współpraca bywała różna. Zdarzały się osoby otwarte na dialog i chętne do pomocy, ale były też sytuacje, w których oczekiwania wobec organizacji społecznej były znacznie większe niż realne możliwości. Mam nadzieję, że doświadczenia ostatnich lat będą impulsem do szerszej dyskusji o tym, jak powinien wyglądać system opieki nad zwierzętami bezdomnymi w naszym mieście.
Jak wygląda obecnie sytuacja kotów w mieście po zniknięciu tego ważnego punktu na mapie?
Zamknięcie Fundacji Dom Belli oznacza, że z mapy miasta zniknęło miejsce, do którego mieszkańcy mogli zgłaszać chore, ranne czy osierocone koty. Takich miejsc nie tworzy się z dnia na dzień i ich brak szybko staje się odczuwalny. Same problemy jednak nie zniknęły. Koty nadal potrzebują leczenia, kastracji, dokarmiania i domów. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się stworzyć rozwiązania, które pozwolą skuteczniej pomagać zwierzętom i odciążą osoby, które od lat robiły to społecznie. Bezdomność zwierząt to problem całej społeczności, a nie pojedynczych organizacji czy osób.
Czy mimo likwidacji fundacji nadal będzie Pani pomagać zwierzętom?
Tak. Likwidacja Fundacji Dom Belli nie oznacza, że przestanę pomagać zwierzętom. Nadal będę angażować się prywatnie na tyle, na ile pozwolą mi możliwości. Po prostu nie będę już prowadzić działalności w formie fundacji. Pomaganie zwierzętom nie jest dla mnie pracą – to część mojego życia. Mam jednak świadomość, że aby pomagać skutecznie, trzeba również zadbać o własne zdrowie, bezpieczeństwo i możliwości.
Na zakończenie chciałaby Pani jeszcze o czymś powiedzieć?
Choć Fundacja Dom Belli zakończyła swoją działalność, wciąż pozostały zobowiązania finansowe związane z wieloletnim ratowaniem zwierząt – przede wszystkim koszty leczenia, opieki weterynaryjnej i utrzymania kotów. Ich spłata pozwoli nam zamknąć ten rozdział z poczuciem spokoju i odpowiedzialności. Jeżeli ktoś chciałby jeszcze wesprzeć naszą działalność i pomóc w uregulowaniu tych zobowiązań, będziemy ogromnie wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą wpłatę. Każde okazane wsparcie ma dla nas ogromne znaczenie i jest wyrazem solidarności z tym, co przez lata wspólnie udało się stworzyć dla bezdomnych zwierząt.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.