reklama

Winny usiłowania zabójstwa byłej żony. Linia obrony dotyczyła zawodu masarza i uboju świń

Opublikowano:
Autor:

Winny usiłowania zabójstwa byłej żony. Linia obrony dotyczyła zawodu masarza i uboju świń - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała | Opis: Sąd Okręgowy w Lublinie nie miał wątpliwości w sprawie Leszka L. z gminy Biała Podlaska. W sądzie na ogłoszeniu wyroku nie było ani prokuratora, ani oskarżonego (który przebywa w areszcie) oraz jego obrońcy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje bialskieZwabił byłą żonę do garażu pod pretekstem uzgodnień w sprawie podziału majątku, by za chwilę chwycić za nóż. Leszka L. spod Białej Podlaskiej oskarżono o usiłowanie zabójstwa. Obrona dowodziła, że skoro 50-latek z zawodu był masarzem i ubijał nawet kilkusetkilogramowe świnie, to - jeśliby tylko chciał - zabiłby i pokrzywdzoną. A skoro do tego nie doszło, to nie miał takiego zamiaru. Sąd ogłosił wyrok w tej sprawie 29 stycznia.
reklama

Popchnął, przydusił i zadawał ciosy

Małżeństwem byli do kwietnia ub.r. Mowa o 50-letnim Leszku L. i jego byłej już żonie. Para po rozwodzie wciąż mieszkała w jednym domu  w gminie Biała Podlaska.

Rozwód nie poprawił ich relacji, a wręcz przeciwnie. Świadczą o tym wydarzenia z 20 sierpnia ub.r. Jak ustalili śledczy, Leszek L. zwabił byłą żonę do garażu pod pretekstem uzgodnień w sprawie podziału majątku. Mężczyzna miał zajść ją od tyłu, popchnąć, a gdy ta upadła, przydusić lewą ręką do ziemi, a nożem w prawej dłoni zadać trzy ciosy w okolice klatki piersiowej i inne okolice ciała, powodując u pokrzywdzonej kilka ran, jednak głównie powierzchownych. 50-latek nie osiągnął celu ze względu na postawę obronną kobiety i pomoc udzieloną jej przez syna, który odciągnął napastnika od pokrzywdzonej. 

reklama

- Pokrzywdzona z obrażeniami ciała trafiła pod opiekę lekarzy. Policjanci zatrzymali 50-latka, który jest byłym mężem kobiety. W chwili zatrzymania był nietrzeźwy. Badanie wykazało ponad 1,5 promila alkoholu w jego organizmie - informowała niedługo po zdarzeniu nadkom. Barbara Salczyńska-Pyrchla z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej. 

Nie tylko usiłowanie zabójstwa

Leszek L. trafił do aresztu, w którym przebywa do tej pory. Prokurator postawił mu zarzut usiłowania zabójstwa byłej żony, ale nie tylko. Ponadto 50-latek odpowiadał za znęcanie się psychiczne i fizycznie nad żoną. Według ustaleń śledczych, będąc pod wpływem alkoholu miał m.in. wszczynać bezpodstawne awantury, rzucać przedmiotami czy też uderzyć kobietę otwartą dłonią w twarz. Znęcanie się miało dotyczyć także trójki jego dzieci. 

Do zarzucanych mu czynów Leszek L. się nie przyznał. Nie potrafił wyjaśnić prokuratorowi tego, co zaszło w garażu. 

Linia obrony: zajmował się ubojem trzody chlewnej

Podczas procesu przed Sądem Okręgowym w Lublinie 50-latek konsekwentnie nie przyznawał się do usiłowania zabójstwa oraz popełnienia pozostałych z zarzuconych mu czynów. 

reklama

- Linia obrony oskarżonego koncentrowała się na próbie wykazania, że gdyby rzeczywiście chciał byłą żonę zabić, to mógłby to z łatwością uczynić. A to, że nie doszło tragicznego skutku, dowodzi właśnie tego, że oskarżony nie chciał tego uczynić. Dlaczego? Dlatego, że oskarżony z zawodu jest masarzem, zajmował się ubojem trzody chlewnej, nawet kilkuset kilogramowych świń. Ta linia obrony zmierzała do wykazania, że kobieta o wadze kilkudziesięciu kilogramów nie była dla niego żadnym przeciwnikiem. Nie wchodząc w szczegóły sposobów uboju trzody chlewnej, w ocenie sądu czym innym jest ubój trzody czy rozbiór mięsa, a czym innym zaatakowanie człowieka, który podejmuje walkę o swoje życie. A trzeba pamiętać, że sprawca miał około 1,5 promila alkoholu we krwi, co też skuteczność jego działań na szczęście osłabiła - opisał później sędzia Łukasz Obłoza.

Zdenerwował się po rozmowie z kuratorką sądową 

Wyrok zapadł w czwartek, 29 stycznia. Sąd uznał Leszka L. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów, w tym usiłowania zabójstwa byłej żony, za co skazał go na karę dziesięciu lat i trzech miesięcy pozbawienia wolności. 

- Oskarżony w rozmowie z kuratorką sądową dowiedział się, że na następny dzień planowane jest posiedzenie sądowe w przedmiocie zarządzenia wykonania wobec niego kary pozbawienia wolności, a postępowanie zostało zainicjowane przez byłą żonę. Wzbudziło to w nim zdenerwowanie - ustalił sąd, co zreferował w czwartek sędzia Łukasz Obłoza. 

Podczas ataku w garażu kobieta zdołała wytrącić nóż z ręki Leszka L., ale ten chwycił za kolejny. Matkę uratował syn, który obezwładnił 50-latka. 

- Trudno zakwalifikować czyn oskarżonego inaczej, niż usiłowanie zabójstwa, biorąc pod uwagę: rodzaj użytych narzędzi, sposób zadawania ciosów, ich dynamikę i siłę, wymierzenie ciosów w okolice serca, determinację sprawcy. To wszystko dowodzi, iż zamiarem Leszka L. było spowodowanie śmierci, a nie przestraszenie byłej żony czy spowodowanie u niej drobnych obrażeń ciała - podkreślił sędzia.

reklama

W czwartek w sądzie na ogłoszeniu wyroku nie było ani prokuratora, ani oskarżonego oraz jego obrońcy. Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że strony mogą wnosić od niego apelacje. Niezależnie od tego Leszek L. decyzją sądu pozostaje w areszcie. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo