Reklama

Powiat bialski: Wraca temat drogi wodnej przez Lubelszczyznę

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

Powiat bialski:  Wraca temat drogi wodnej przez Lubelszczyznę - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Informacje bialskie Coraz częściej w wizjach gigantycznych inwestycji PiS pojawia się sygnał o budowie także drogi wodnej E-40, która za ponad 100 miliardów zł ma połączyć Bałtyk z Morzem Czarnym, w tym kanałem Wisłę z Bugiem. Ekolodzy wieszczą olbrzymie zniszczenia przyrody i utworzenie pustyni w naszym województwie, a politycy i przedsiębiorcy liczą na ruch w interesie.

Reklama

Właściwie politycy różnych opcji i samorządowcy oraz biznesmeni od dawna zacierali ręce, przygotowując imponujące schematy szlaku łączącego dwa morza i kilka rzek.

Już od 30. lat międzynarodowe lobby zabiega o budowę drogi wodnej E-40. Właśnie w 1992 r. wojewodowie ówczesnych 14 województw (w tym też bialskopodlaski) opowiedzieli się za budową drogi wodnej łączącej Europę Zachodnią z Białorusią. Prognozowane olbrzymie koszty eksploatacji, pogłębiania i korekty zakoli Bugu miały wtedy kredytować banki niemieckie.

Po latach do wielkiej wizji "epokowego przedsięwzięcia" sięgnęli były europoseł prof. Mirosław Piotrowski, a następnie były marszałek woj. lubelskiego Sławomir Sosnowski. Tylko były poseł Adam Abramowicz, gdy był parlamentarzystą, twierdził, iż nie wierzy w "fantasmagorie"...

W ideę angażowali się politycy PSL, później także PiS. Kiedy eksperci i organizacje ekologiczne wykazały, że prawo europejskie nie pozwala niszczyć rezerwatów i parków krajobrazowych nad Bugiem, ambitni ludowcy znaleźli specjalistów, którzy potrafili wytyczyć na mapie kilka wersji Kanału Lubelskiego o szacunkowym koszcie 6,5 miliarda złotych.

 Grozi osuszenie woj. lubelskiego

Powstawały przeciwstawne raporty. Międzynarodowa koalicja Ratujmy Polesie (Save Polesia) ostrzegła, że gigantyczna inwestycja zniszczy kilkaset kilometrów Wisły od Gdańska aż po Dęblin oraz Wieprz, rzeki i mokradła w Białorusi i Ukrainie.

Zapowiedziała, iż odwodnione zostaną tysiące hektarów gruntów oraz pogłębi to problem suszy, szczególnie w woj. lubelskim. Raport tej koalicji stwierdzał, że w rzekach Wieprz, Tyśmienica, Bystrzyca i Wilga jest zbyt mało wody, pompowanie jej z Wisły byłoby zbyt kosztowne.

Analiza ekonomiczna holenderskiej firmy konsultingowej Langhout Ecologisch Advies zapowiadała długoterminowe straty liczone w miliardach euro. Podobnie w 2019 r. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców z Białorusi stwierdził, że droga wodna E-40 przyniosłaby duże straty, byłaby zbyt skomplikowana w budowie i nie spełniałaby europejskich zobowiązań w zakresie ochrony środowiska i zmian klimatycznych.

- Mamy informacje o aktualnych działaniach w celu realizacji drogi wodnej na Ukrainie i Białorusi. Generalnie realizowane są już pojedyncze prace, to tu, to tam, takie jak odcinkowe pogłębianie rzek – wówczas wyjaśniła Wspólnocie Małgorzata Górska.

"Można lepiej wydać te pieniądze"

Pod koniec września Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, którego działaczką jest Małgorzata Górska, wystąpiło z alarmem - "Droga wodna E40 – zagrożenie dla różnorodności biologicznej i kluczowych obszarów chronionych".

- Oczekujemy, że Ministerstwo Infrastruktury raz na zawsze przestanie oszukiwać obywateli, obiecując zbawienny wpływ regulacji rzek, i zaprzestanie realizowania projektu drogi wodnej E40. Zaoszczędzone w ten sposób czas i pieniądze należy niezwłocznie przeznaczyć na racjonalne rozwiązania problemów transportowych, kryzysu wodnego, kryzysu środowiskowego i prawa do życia ludzi w zdrowym, czystym środowisku! - brzmiało ostre żądanie OTOP podpisane przez Magdalenę Górska.

 Znowu niemiecki interes

Niespodziewanie tego samego dnia Wiadomości TVP zaatakowały ekologów ostrzegających przed stepowieniem Podlasia i Lubelszczyzny i zniszczeniem 73 obszarów chronionych w trzech krajach.

- Kolejna wielka polska inwestycja i kolejny atak ze strony ekologów. Tym razem nie spodobała się droga wodna, która połączy Gdańsk z ukraińskim Chersoniem. Dzięki inwestycji miliardy z ceł i podatków mogą w przyszłości trafić do polskiego budżetu, co nie podoba się Niemcom, którzy torpedują prawie każdą polską inwestycję – Wiadomości powiązały sprawę ekologii z Niemcami...

Skrytykowały "wściekły apel" i jego koordynatorkę Małgorzatę Górską. Pokazały mapę E40 z przebiegiem nawet od Brześcia do Warszawy przez Bug, a nie Kanał Lubelski. Oczywiście, jakby nie było obecnej przepaści politycznej pomiędzy Polską i Białorusią, inwestycja miałaby być zrealizowana, gdyby nie Niemcy...

Marek Elas, rzecznik Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, powiedział nam, że od wielu lat zawsze przed wyborami odświeżana jest przez polityków wizja budowy szlaku E-40.

- Dzisiaj znów nabierają wiatru w żagle. Rozmawiają o przekopaniu kanału między Dęblinem i Brześciem. Nie biorą pod uwagę tego, że bez kooperacji z Białorusią nie można zbudować tego szlaku – podkreśla Marek Elas.

Gdyby nie problem polityczny...

Daniel Dragan, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Bialskiego krytycznie odniósł się do informacji "Wiadomości" o drodze E-40.

 - Materiał "Wiadomości" to luźna zbitka niepowiązanych ze sobą faktów służąca tylko utrwalaniu narracji o rzekomej złej woli Niemców - stwierdził.

Jako osoba wielokrotnie podróżująca po Ukrainie i Białorusi jest zwolennikiem wykonania olbrzymiej inwestycji.

- Faktycznie analizy na temat drogi E40 były robione już na wielu poziomach i uznawały sensowność inwestycji. Między innymi studium wykonalności przygotowane w ramach programu Polska-Białoruś-Ukraina, które zostało uznane przez Komisję Europejską za zasadne – mówi Daniel Dragan. Dodaje, że istotny jest jednak problem polityczny.

- Obecnie Ukraina zawiesiła wszelkie relacje gospodarcze z Białorusią, w związku z wykorzystaniem białoruskiego terytorium przez armię rosyjską do działań przeciwko Ukrainie. Również Polska nie jest obecnie zainteresowana rozwijaniem stosunków handlowych z Białorusią. Tym bardziej że towary, które Białoruś miałaby wysyłać do polskich portów (nawozy, sól techniczna) są objęte sankcjami –  chłodzi entuzjazm wiceprzewodniczący.

Daniel Dragan, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Bialskiego

Białoruski odcinek drogi E-40 jest wykorzystywany w transporcie, bo już kilka lat temu przeprowadzono tam odpowiednie prace. Mimo że również przebiega przez tereny bardzo cenne przyrodniczo, udało się je odpowiednio ochronić. Białorusini mają duże doświadczenie z wykorzystania transportu rzecznego. Dla nich to może być droga życia oraz jeden z elementów sprzyjających uniezależnieniu się od Rosji. Przy odpowiednich działaniach dyplomatycznych strony polskiej dzięki tej inwestycji nie tylko moglibyśmy osiągnąć znaczne sukcesy gospodarcze związane z rozwojem również naszego powiatu, ale również strategicznych interesów narodowych Polski. Transport śródlądowy jest bardzo ważny dla białoruskiej gospodarki. Zapewnia bardzo efektywny ekonomicznie transport ich towarów eksportowych, głównie różnorakich produktów mineralnych. Dlatego z trójki państw regionu to Białoruś była największym orędownikiem inwestycji. Problemem jest skala inwestycji i jej koszt wykluczający możliwość realizacji jej z Europejskiego Instrumentu Sąsiedztwa, który finansuje projekty transgraniczne również na Białorusi i Ukrainie. Dlatego realizacja mogłaby być możliwa na podstawie porozumienia międzyrządowego. Opinia ekologów będzie ostatnią rzeczą, jaka będzie brana pod uwagę.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy