reklama

Omamy, zwidy i egzorcysta. Wyrok dla 60-latka za zadźganie sąsiada

Opublikowano:
Autor:

Omamy, zwidy i egzorcysta. Wyrok dla 60-latka za zadźganie sąsiada - Zdjęcie główne
Autor: Dominik Smagała/Archiwum | Opis: - Ja go nie zabiłem - zapewnił na koniec procesu Jan H. Jego adwokat wnosił o uniewinnienie 60-latka.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Informacje bialskieStarszy mężczyzna został znaleziony martwy w swoim domu we wsi Liszna (gm. Sławatycze). Ofiara miała na ciele wiele ran po ciosach nożem. Przed sądem za tę zbrodnię stanął sąsiad pokrzywdzonego. Przyznawał się, ale problem w tym, że do... zabicia kogoś zupełnie innego. Opowiadał też o omamach i zwidach. Nie uniknął jednak kary.
reklama

Nie było motywu rabunkowego

Pewne było w tej sprawie to, że Witold P. ze wsi Liszna w gminie Sławatycze (pow. bialski) został zamordowany w nocy z 3 na 4 marca 2024 roku. 78-letniego, mającego problemy z poruszaniem się mężczyznę wielokrotnie dźgnięto nożem, m.in. w szyję i klatkę piersiową. Zginął w domu, a atak nie miał motywu rabunkowego. Policjantom szybko udało się wytypować i zatrzymać podejrzanego o dokonanie tej zbrodni - Jana H., bliskiego znajomego ofiary. 

Opowiadał, że zabił. Ale kogoś zupełnie innego...

Proces Jana H. ruszył przed Sądem Okręgowym w Lublinie w styczniu br. Nie był to jednak typowy proces, jak w innych, podobnych sprawach. A to ze względu na postawę oskarżonego. Z jednej strony Jan H. nie przyznał się do popełnienia tego czynu. Z drugiej, opowiadał o tym, jak ugodził nożem człowieka, ale twierdził, że zupełnie innego, niż pokrzywdzony. Nie była to prawda, bo wskazany przez 60-latka mężczyzna żyje i nawet nie widział się z oskarżonym w okolicach daty zdarzenia. 

reklama

Oskarżony na rozprawach wspominał o omamach i zwidach, które mają się u niego pojawiać, gdy trzeźwieje po ciągach alkoholowych. Stwierdził nawet, że w składzie sędziowskim powinien znaleźć się egzorcysta, by mógł zapaść tu "sprawiedliwy wyrok". 

Sąsiedzi 60-latka przyznawali, że mężczyzna w przeszłości przejawiał różne nietypowe zachowania.

Miał omamy jakieś i coś tłumaczył. Miał zwidy. Na przykład chodził po podwórku i diabła ganiał. Nie przywiązywaliśmy do tego wagi

- mówiła świadek.

Prokurator: Może ponownie zaatakować

W mowie końcowej prokurator, wskazując na opinię psychiatrów, domagał się dla Jana H. kary 20 lat pozbawienia wolności. 

reklama

Biegli wskazali kategorycznie, że pozostawanie oskarżonego na wolności rodzi ryzyko, z uwagi na uzależnienie od alkoholu i zaburzenia osobowości, iż ponownie może on dokonać podobnego czynu

- ostrzegał prokurator Mateusz Malecki.

Sąd nie miał wątpliwości

Jan H. został uznany za winnego zabójstwa.

Nie ulega wątpliwości, że oskarżony dokonał zarzucanego mu czynu. Wskazują na to przede wszystkim dowody w postaci śladów krwi Witolda P. na butach czy kurtce oskarżonego oraz na nożu, który został użyty do popełnienia przestępstwa

- uzasadnił sędzia Marek Woliński.

reklama

Z zeznań świadków wynika, że Jan H. był w miejscu zamieszkania Witolda P. 3 marca. Ponadto 4 marca, gdy Jan H. wyszedł z tego domu, mówił, że "zabił człowieka". Mylił osoby, ale w zeznaniach jednego ze świadków jest zapis rozmowy, w którym oskarżony powiedział: "zabiłem chłopa obok", a później Jan H. odpowiedział na pytanie tego świadka, że obok mieszka Witold P.

- dodał sędzia. 

Sąd skazał Jana H. za zabójstwo Witolda P. na 12 lat pozbawienia wolności. Jak podkreślono, wzięto pod uwagę treść opinii sądowo-psychiatrycznej w sprawie 60-latka.

W której stwierdzono u niego zaburzenia świadomości w typie majaczenia, z drugiej strony wykluczono tutaj całkowitą niepoczytalność. Oskarżony był w ciągu alkoholowym i taki stan, w którym się znajdował, mógł przewidzieć

reklama

- wskazał sędzia Marek Woliński. 

Zbyt surowa kara byłaby jak "ukryte dożywocie"

Zdaniem sądu, na korzyść oskarżonego przemawia wiek, stan zdrowia, bardzo dobra opinia środowiskowa: w społeczności lokalnej był bardzo chwalony za pracowitość i pomoc innym. 

Kara 20 lat pozbawienia wolności, jaką proponowali prokurator i oskarżyciele posiłkowi, jest karą rażąco surową. Ze względu na wiek oskarżonego, doprowadziłaby do wręcz jego całkowitej izolacji, to byłoby takie "ukryte dożywocie"

- podkreślił sędzia Marek Woliński.

Mężczyzna ma także zapłacić łącznie 150 tys. zł zadośćuczynienia dla dwóch bliskich Witolda P. oraz 15 tys. zł wspomnianym oskarżycielkom posiłkowym, tytułem zwrotu za adwokata. 

Na poczet kary oskarżonemu zaliczono 2-letni pobyt w tymczasowym areszcie. Wyrok nie jest prawomocny, strony mogą od niego składać apelacje.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo