Współtwórca tej grupy Kazimierz Jankowski zauważył, że najpierw w grupie charytatywnej przy Parafii św. Anny było 26-28 osób. Po podziale parafii pozostało w niej 17. Zmarło już sześć osób z pierwszego składu grupy. Teraz w grupie jest 12 osób, z dawnych lat obok pana Kazimierza pozostały panie Józefa Stanek i Kazimiera Biernacka.
- Zaczęło się od ogłoszenia na pewnej mszy św. w 1997 roku, że będziemy rozdawać ofiarowany nam przez piekarnię "Partner" chleb za dobrowolne dary pieniężne wiernych, aby kupić za wpływy paczki świąteczne dla potrzebujących. Okazało się, że był to bardzo dobry pomysł. Szybko rozszedł się jeszcze ciepły chleb zapakowany w folię. Po nabożeństwie zostałem wybrany kierownikiem grupy - wspomina Kazimierz Jankowski.
Przyznał, że ta długotrwała akcja powstała dzięki życzliwości sprzyjającego działaniom inicjatora działań charytatywnych proboszcza ks. Zbigniewa Bieńkowskiego (zmarł w lutym 2011 roku).
Łańcuszek dobroci zaczyna chleb
Minęły lata, a nadal dawni sponsorzy wspierają mnożące dobro działania grupy. Zaczyna się od chleba darowanego przez piekarnie "Partner" i "Tur". To pieczywo trafiło niedawno, 15 marca, na "Niedzielę Chleba" przed kościołem św. Anny. Wychodzący ze świątyni wierni brali chleb i dawali datki do puszki. Pan Kazimierz podkreśla, że jedni dawali po 5 zł, inni 10 zł i niektórzy nawet 100 zł. W tej akcji pomagała mu młodzież z koła "Caritas" przy SP 2. Za zebrane pieniądze w zaprzyjaźnionych hurtowniach można kupić z dużym upustem artykuły spożywcze potrzebne do paczek świątecznych. Właściciele tych firm także z serca dorzucali dodatkowe swoje dary.
- Cenię sobie pomoc Anny Olesiejuk, która pomaga mi jeździć do hurtowni – przyznaje prawie 86-letni Kazimierz Jankowski.
Dodaje, że podziękował darczyńcom i sponsorom, którzy włączyli się w przygotowanie paczek świątecznych dla najbardziej potrzebujących rodzin w parafii: bialskim hurtowniom "Ibis" i "Pigi", firmie "Miroma" z Dubowa, piekarniom "Partner" i "Tur" oraz państwu Teresie i Wiesławowi Rudkom (za jabłka).
Wyraził też wdzięczność ludziom, którzy w połowie marca złożyli dobrowolne ofiary za wręczane im bochenki chleba. Za te zebrane pieniądze i sponsorowanie, a także dzięki upustom przygotowano ponad 100 paczek.
Młodzież jest zadowolona z pomocy
W piątek do pomocy przy pakowaniu towarów w paczki przybyli uczniowie siódmej klasy SP nr 2. Robota paliła się im w rękach. Do poszczególnych reklamówek wkładali m.in. kiełbasę, jaja, babeczki, cytrusy i jabłka, makaron, mąkę, olej rzepakowy, cukier, kaszę i żurek.
- To super sprawa. Lubię pomagać ludziom – powiedział nam Jakub.
Jego kolega Robert podkreślił, że już drugi raz może pomagać w akcji charytatywnej.
– Sami z siebie przyszliśmy, bez przymusu. To pożyteczna praca – wyjawił.
Marek zaś podkreślił:
– Tu nie przychodzi się po pochwały. Samo pomaganie jest dobre. Jako że jesteśmy szkolnym kole "Caritasu", mamy zwolnienie z pierwszych lekcji.
Następnego dnia chłopcy pomagali przy roznoszeniu paczek świątecznych po schodach w kamieniczkach i blokach.
– Kiedy się przychodzi do ludzi z paczkami, niektórzy są wzruszeni – przypomniał sobie wcześniejsze działanie Fabian.
Wdzięczność i zazdrość
Szef grupy skierował też specjalne podziękowanie młodzieży z kół "Caritasu" ze SP nr 2 pod opieką nauczycielki Barbary Wysokińskiej za pomoc w "Niedzieli Chleba" oraz wykonywanie paczek świątecznych i roznoszenie do mieszkań osobom starszym i z niepełnosprawnościami, a także licealistom z koła "Caritas" przy LO im. J. I. Kraszewskiego pod opieką Edyty Biernackiej-Jówko za pomoc w przygotowaniu paczek i roznoszeniu ich do mieszkań. Być może część młodzieży kiedyś będzie kontynuować działalność charytatywną.
- Kiedy dajemy ludziom dar, cieszą się ze wzbogacenia ich stołu. Czasami widać łzy w oczach. Kiedy zaszedłem do jednej ze starszych osób, prosiła, aby z nią porozmawiać. Żaliła się, że nie ma rodziny, nie ma sił chodzić, a za każde zakupy musi dodatkowo płacić znajomym po 10-20 zł. Przez ponad godzinę rozmawiałem z tą osobą. Była wdzięczna – wspomina Kazimierz Jankowski.
Podkreśla, że w rozwożeniu paczek pomagają mu swoimi samochodami nie tylko w Białej Podlaskiej, ale także w podbialskiej gminie Elżbieta Rypina i Ewa Jurkitewicz oraz Jerzy Kurzyński i Stefan Śledź.
Dary trafiają do potrzebujących. Najpierw ich lista jest sporządzana na podstawie ankiet weryfikowanych m.in. przez księży podczas wizyty kolędowej.
Pana Kazimierza oburza pojawiająca się niekiedy zawiść, gdy zazdrośni mają pretensję, że paczki zawieziono do murowanego domu, gdzie jest jednak bieda, brak pracy i kilkoro dzieci...
Zdj. Kiedy Kazimierz Jankowski (na zdj. czwarty od lewej) poprosił opiekunkę koła "Caritas" przy bialskiej SP 2 o przysłanie siedmiu uczniów, przybyło dziewięciu chętnych do pakowania paczek świątecznych
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.