Jak zauważa znawca miejskiej awifauny, okres wczesnowiosenny to moment, gdy ptaki przystępują do lęgów lub intensywnie poszukują miejsc gniazdowych. Wycinka w tym czasie oznacza nie tylko utratę siedlisk, ale często bezpośrednie zniszczenie miejsc rozrodu.
- Po uszatce puszczyk to najczęściej spotykana sowa w mieście. Niestety, po wycięciu starych drzew w Parku Radziwiłła prawdopodobnie już tam się nie lęgną. W ramach kompensacji powieszono kilka budek, ale zajęły je kawki – zauważa ornitolog.
To pokazuje, że sztuczne rozwiązania nie zawsze są w stanie zastąpić naturalne warunki, jakie oferują stare drzewa.
Ekspert zwraca również uwagę na sposób uzasadniania wycinek.
- Drzewa dziuplaste w Białej Podlaskiej często są wycinane ze względów bezpieczeństwa. Nawet, gdy stoją poza jakimikolwiek ścieżkami czy drogami... - podkreśla, wskazując na potrzebę bardziej wyważonego podejścia i rzetelnej oceny ryzyka.
Z oburzeniem zareagował także na niedawną wycinkę w pobliżu Wod-Kan.
- Piękne stare wierzby, gdzie wyprowadzały lęgi dzięcioły zielone, zostały brutalnie zniszczone. Po starym zadrzewieniu, które nikomu i niczemu nie zagrażało, zostały tylko kikuty. Wierzby były mocno rozgałęzione, działka ogrodzona. Jeszcze kilka dni temu robiliśmy transekt (sposób inwentaryzacji elementów środowiska przyrodniczego - przyp. red.) przy samej działce i podziwialiśmy awifaunę z nimi związaną. Ogromna strata dla miejskiej przyrody. Takich drzew jest w mieście mało. Tym bardziej przykre, że stało się to w sezonie lęgowym - relacjonuje.
W komentarzach pod wpisem zawrzało. Internauci zwracają uwagę, że podobne działania prowadzone są w różnych częściach miasta – wszędzie tam, gdzie rosną stare drzewa. Pojawiają się głosy o konieczności większej edukacji i budowania świadomości na temat znaczenia takich siedlisk dla ptaków i całego ekosystemu.
Beata Jasińska, prezes Wod-Kan potwierdziła, że drzewa zostały wycięte na terenie należącym do spółki, jednak nie odniosła się bezpośrednio do krytyki zawartej w poście. Z kolei Urząd Miasta informuje, że firma dysponowała pozwoleniem wydanym w ub.r., co oznacza, że formalnie przeprowadzono procedurę oceny zasadności wycinki.
Drzewa zostały więc usunięte zgodnie z obowiązującymi przepisami – lub poddane daleko idącej "pielęgnacji". Pozostaje jednak pytanie, czy działania te nie mogły zostać przeprowadzone w sposób bardziej uwzględniający obecność chronionych gatunków, zwłaszcza w tak wrażliwym okresie.
Nie bierzemy małych sów
Na przełomie kwietnia i maja można spotkać na ziemi małe sowy - wyglądają jak puszyste szare kulki. Nie wolno ich zabierać, ewentualnie tylko posadzić gdzieś wyżej. Są obserwowane i karmione przez dorosłe osobniki. Mają pazury i mogą same się wspinać.
Zdj. Stare drzewa to ostoja dla ptactwa. Niestety, wiele z nich u progu wiosny jest wycinanych ze względów bezpieczeństwa
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.