Wykluczono motyw rabunkowy
Martwego 78-latka znaleziono w jego domu w Lisznie w gminie Sławatycze (pow. bialski) 4 marca 2024 roku. Mężczyzna otrzymał kilka ciosów nożem m.in. w szyję i klatkę piersiową. Był schorowany, poruszał się lasce. Pracujący na miejscu zdarzenia policjanci wykluczyli motyw rabunkowy - z domu nie zginęło nic należącego do pokrzywdzonego. W momencie zgonu 78-latek znajdował się w stanie nietrzeźwości.
Policjanci szybko zatrzymali 60-letniego Jana H. jako podejrzanego o popełnienie zbrodni. Został aresztowany. Jego wyjaśnienia były niespójne. Twierdził bowiem, że w samoobronie zadał dwa ciosy nożem w brzuch, ale zupełnie innego mężczyzny, który najpierw miał go zaatakować.
"Żadne uczucie mną nie kierowało"
Proces Jana H. ruszył we wtorek, 20 stycznia, w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Oskarżonego o zabójstwo mężczyzny nie doprowadzono do sali rozpraw, zamiast tego łączono się z nim za pośrednictwem wideo-połączenia z aresztu. 60-latek podkreślił, że nie przyznaje się do zabójstwa 78-latka.
We wtorek złożył dosyć obszerne wyjaśnienia. Powtórzył w zasadzie to, co opowiadał śledczym - zadał w samoobronie dwa ciosy nożem, ale, według jego wersji wydarzeń, w innej lokalizacji i zupełnie innemu mężczyźnie.
- Usiadłem na jakieś krzesło i siedziałem przy nieboszczyku. Żadne uczucie mną nie kierowało. Ani nienawiść, ani litość. Byłem jakiś obojętny, jakbym był w innej przestrzeni - powiedział w sądzie o tym, co czuł w czasie tego zdarzenia, które opisywał.
Przyznał później, że był wówczas w około dwutygodniowym ciągu alkoholowym. Zapewniał, że po wypiciu nigdy nie bywał agresywny, a z 78-latkiem, którego znaleziono martwego w domu we wsi Liszna, był w świetnych relacjach.
- Żyliśmy jak rodzina - przekonywał i dodawał, że w życiu nikogo nawet nie uderzył.
W swoich odpowiedziach na pytania sądu wspominał natomiast o omamach i zwidach, które mają się u niego pojawiać, gdy trzeźwieje po ciągach alkoholowych.
- Nie wierzę w sprawiedliwy wyrok. Bo tu do składu sędziowskiego potrzebny jest jeszcze jeden człowiek: ksiądz egzorcysta. Ten człowiek miałby coś do powiedzenia - stwierdził Jan H.
Mógł przewidzieć stan niepoczytalności
Jeszcze przed procesem 60-latek został poddany obserwacji sądowo-psychiatrycznej przez biegłych psychiatrów w zakładzie leczniczym. Eksperci ocenili, że oprócz uzależnienia od alkoholu mężczyzna zmaga się z różnego rodzaju zaburzeniami.
- Miał zniesioną poczytalność, zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem, jednakże stan tej niepoczytalności mógł przewidzieć - stwierdzili biegli.
W przypadku stwierdzenia niepoczytalności wg przepisów osoba oskarżona nie popełnia przestępstwa, a przy poczytalności ograniczonej w stopniu znacznym sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Nie stosuje się jednak tych regulacji, gdy "sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał albo mógł przewidzieć".
Kolejna rozprawa na początku lutego. Janowi H. grozi od dziesięciu lat pozbawienia wolności do dożywocia.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.